Aktualności
CZY ANTYBIOTYK MOŻE CHRONIĆ SŁUCH?
Pewien rodzaj antybiotyku powodujący upośledzenie słuchu u ludzi paradoksalnie ochronił uszy myszy, gdy został zaaplikowany w małych dawkach młodym zwierzętom.
Tą zaskakującą informację podali badacze z Szkoły Medycznej im. Waszyngtona w St. Louis, którzy chcieli sprawdzić, czy połączenie głośnych dźwięków i antybiotyku o nazwie Kanamycyna spowoduje większy ubytek słuchu niż gdyby te czynniki działały osobno.
“Zaobserwowany efekt ochronny tego typu antybiotyku nie został nigdy dotąd zaobserwowany i stawia szereg kolejnych pytań zarówno o mechanizmy prowadzące do ubytków słuchu, jak i metody zaradcze” - tłumaczy jeden z autorów badania, profesor William W. Clark.
Pomysł na projekt badawczy zrodził się z troski o noworodki, które często były dostarczane do szpitala w St. Louis drogą powietrzną. Mary Jude Weathers, pielęgniarka nadzorująca transporty martwiła się, czy dzieci nie są narażone na zbyt głośny hałas podczas przebywania w helikopterach. Po poradę udała się do doktora Clarka, który z kolei zwrócił uwagę na inne zagrożenie: dzieci podczas transportu otrzymywały lek o nazwie Gentamycyna, substancję blisko spokrewnioną z Kanamycyną.
Gentamycyna należy do grupy antybiotyków używanych w profilaktyce zakażeń bakteryjnych. Niestety, w pewnych okolicznościach powodują one ubytki słuchu, ale wcześniaki potrzebowały dodatkowej ochrony, gdyż ich układ immunologiczny nie był jeszcze prawidłowo wykształcony. Otrzymywały Gentamycynę, gdyż potrafi ona chronić przed szerokim spektrum bakterii i jest najłagodniejszym z antybiotyków w swojej klasie. Ten sam antybiotyk, który niszczy słuch u noworodków, paradoksalnie, potrafi chronić słuch u młodych myszy, jeśli podany w odpowiedniej dawce.
Ponieważ ludzie i myszy są w równym stopniu podatne na uszkodzenia słuchu wywołane hałasem i lekami wydawało się naturalnym wybranie właśnie tych zwierząt do badań. Konieczność ich przeprowadzenia podkreślał również fakt, że na 12 minut przed startem helikoptera przewożącego maluchy do szpitala, dzieci były narażone na hałas rzędu 100 decybeli dochodzący z silników maszyny. Dla tak młodych organizmów nie jest to obojętne.
Wyniki badań zaskoczyły wszystkich. Myszy poddane wysokim natężeniom dźwięku traciły komórki sensoryczne odpowiedzialne za wychwytywanie bodźców słuchowych, przez co ich słuch był uszkadzany w znacznym stopniu. Jednak okazy, którym podawano Kanamycynę w małych ilościach wychodziły z eksperymentu bez jakiegokolwiek uszczerbku. Substancja chroniła ich komórki przed uszkodzeniem oraz utratą słuchu. Działanie ochronne utrzymywało się nawet do dwóch dni po podaniu leku.
W planach są już kolejne badania mające na celu pogłębienie wiedzy z zakresu farmaceutycznej ochrony słuchu. Najpierw naukowcy postarają się zlokalizować geny w DNA myszy odpowiedzialne za podatność tych zwierząt na uszkodzenia słuchu poprzez hałas oraz zbadać, w jaki sposób Kanamycyna potrafi zapobiec zmianom w komórkach. W niedalekiej przyszłości pomoże to w stworzeniu leku o konkretnym zastosowaniu w miejscach, gdzie słuch jest szczególnie narażony na niebezpieczeństwo. Lista grup społecznych mogących skorzystać na tych badaniach jest długa - zaczynając od żołnierzy, poprzez pracowników lotnisk, na noworodkach kończąc.



















